
Jedna gwiazda szepnęła mi kiedyś w gwieździstą noc..
Że obiecuje mi wszystko, czego chcę.
A ja nie chciałam nic oprócz miłości.
Bo tam zawarłam ciężar moich pragnień.
Tam była cudowna woń
Odurzająca serce
Której nikt nie potrafił się oprzeć
Bo wiedział, że to bez sensu
Miłość, która napełnia wartością.
I tryska na innych
Uśmiechem, chochlikiem, nutą w tańcu.
Szumi w głowie niczym kokosowy rum.
Wypłukuje zmartwienia i wchodzi w nozdrza zapachem nadziei.
Rozrywa kajdany strachu.
Wypala obawy nakładając znamię radosnego oczekiwania…
Trwając w niej, nasiąkamy pięknem i spokojem…
Niech noc pełna gwiazd oświetli spokojem nasz ląd..
Na którym zacumowane są troski i zmartwienia…
Bo w tym blasku może objawić się ich małość..
Odetchnij wtedy, unieś wzrok wykąpany w nadziei i płyń żwawo po nowe światło.